środa, 16 sierpnia 2017

Pizza na spodzie owsianym.

Kto z nas nie lubi pizzy? Mogą być różne upodobania co do grubości ciasta, ilości i rodzaju sosów czy składników - jednak dotąd nie spotkałam osoby która pizzy nie lubi. Wiele osób próbujących zredukować swoją wagę zastanawia się i pyta : i co ja mam tak bez pizzy? Że w ogóle nieeee? 
Jak wiecie nie jestem zwolennikiem zarówno słowa dieta jak i restrykcyjnych obostrzeń. Gdy po raz pierwszy byłam na redukcji i zaczęłam rewolucję żywieniową zdarzało mi się jednak pizzę zamówić. Byłam zbyt leniwa by przygotować ją w domu. Zawsze wydawało mi się, że zajmuje to strasznie dużo czasu, że taka domowa jest zdecydowanie gorsza w smaku od tej zamawianej (nie wiem skąd takie błędne przekonanie - może dlatego, że ta domowa nie jest taka symetryczna i idealna - zniekształcenia poznawcze) i na pewno mi się nie uda. Zdecydowałam się jednak spróbować. W czym tkwi sekret smaku? W sosie - jest obłędny. Z sezonowych, słodkich pomidorów, które dostałam od teściowej. Bez szczypty chemii i nawozów. Miała to być nie tylko domowa pizza, ale również jej zdrowsza wersja - więc pomyślałam, że wykorzystam mąkę owsianą. Wiedziałam, że zmieni to strukturę ciasta, efekt końcowy mi odpowiada. 

Składniki na dwa średnie spody 
- mąka owsiana 300 g
- mąka pszenna 100 g
- 8 łyżek oliwy
- pół szklanki wody
- pół szklanki mleka
- 7 g suchych drożdży

Składniki na wsad do pizzy

Tak na prawdę możecie wykorzystać to, na co tylko macie ochotę. Ja do pizzy dorzuciłam wszystkie składniki, które miałam w lodówce, pod ręką. Nie miałam mozarelli, więc zastąpiłam ją zwykłym, żółtym serem - Wam polecam lepszy :)

- papryka
- ser
- cebula
- pieczarki
- salami
- oliwa z oliwek

Składniki na sos
- 5 świeżych pomidorów
- łyżka oregano
- łyżka bazylii
- pół łyżki ziół prowansalskich
- pół gałązki świeżego oregano
- szczypta ostrej papryki



wtorek, 15 sierpnia 2017

Dlaczego nie mogę schudnąć? KROK 1 - Poznaj przeciwnika. O sile nawyków.

Witam Was serdecznie! 
Ostatnio zrobiło się dość aktywnie i w skrzynce odbiorczej zalega wiele odpowiedzi - pozwoliłam sobie na to, że odpowiedzi na te powtarzające się pytania udzielę tutaj - na blogu. Tak na prawdę nie wiem czemu tak późno podejmuję się tego wątku - myślę, że pomoże każdemu z nas. 
Mianowicie: jak przestać jeść słodycze? czemu nie mogę schudnąć mimo licznych diet? co z tymi nawykami żywieniowymi? Po kolei. Zaczniemy od nawyków, bo to otworzy nam drogę do dalszych rozważań.

NAWYK - CO TO TAKIEGO?

Arystoteles mawiał, że jesteśmy tym, co w swoim życiu powtarzamy. Nasze nawyki mogą poprowadzić nas albo do sukcesu albo do porażki. Kojarzycie taką grafikę krążącą w sieci porównującą ludzi sukcesu i porażki? Nawyki i automatyzmy to my. Jest to nasza druga natura. Nasz mózg nie zastanawia się co zrobić tuż po wstaniu - wstajesz, wstawiasz wodę na kawę,ale przede tym wypijasz szklankę wody - nawyk, przyzwyczajenie, zachowanie automatyczne. Niewątpliwie ma to swoje zalety, ponieważ w naszym otoczeniu równocześnie dzieje się tyle rzeczy, dociera do nas tyle bodźców, że mózg musi ratować się schematami i automatyzmami. 

Niektóre nawyki nam służą inne nie - celowo nie chcę pisać, że niektóre są dobre, a inne złe - każdy ma prawo do subiektywnego odbierania świata, a określenie dobry/zły w moim przekonaniu nadaje czasem błędny kierunek myślenia. Dla jednego dobrym nawykiem będzie bieganie na czczo, dla kogoś innego bardzo złym - ponieważ zawsze trzeba pamiętać o śniadaniu itd. Część wyrobionych nawyków nam służy - dzięki nim jesteśmy w stanie  sprawnie funkcjonować, stale się rozwijać, kształtować swoją osobowość, nadawać jej barw, dbać o swoją kondycję fizyczną i psychiczną. Jednak znajdą się też takie, które uniemożliwiają nam żyć w pełni, szczęśliwie, podkopują nasze cele, marzenia, plany i oczekiwania. Ponadto wpływają na spadek samooceny, niskie poczucie własnej wartości, tworzą przekonanie, że nie mamy kontroli nad swoim życiem. Nawyki często kształtują się w sposób mało świadomy, swoje początki mają daleko w dzieciństwie czy w latach wczesnej młodości. Aby zmienić nawyk trzeba nie tylko go wyodrębnić, nazwać - a więc uświadomić sobie jego istnienie, ale także świadomie podjąć decyzję co dalej. 

Co jeszcze charakteryzuje nawyk? Można go zmieniać, kształtować, pracować nad nim. Nie jest dany raz na zawsze. Gdy nie ma nagrody, zachowanie wygasza się.  Nie jest tak, że każdy nasz dzień jest z góry zaplanowany - często gdy jeden dzień nie różni się niczym od drugiego mówimy o tym, że żyjemy na automacie, posługujemy się dość powszechnie występującymi sformułowaniami - '' u mnie stara bieda'' , czy ''po staremu''.  Nie zastanawiamy się nad kolejnością działań, przychodzi to po prostu - suma nawyków. Nawyki decydują o tym, o której wstaniemy z łóżka, jak się odżywiamy, ile czasu poświęcamy na książkę, a ile na telewizję. Decydują o czasie spędzonym na świeżym powietrzu, stosunku do pieniądza, jakie mamy relacje z innymi ludźmi. Decydują o tym, że odkładamy wszystko na wieczne jutro i myślimy, że przecież zdążymy z tym projektem - w konsekwencji wyrabiamy w sobie nawyk robienia wszystkiego na ostatnią chwilę. Od tej jednej czekoladki nie przytyję - w końcu miałam taki stresujący dzień w pracy - w konsekwencji gdy czujemy się źle sięgamy po słodkości - a centymetrów przybywa. Może mieć to różne konsekwencje


Najpierw my kształtujemy pewne nawyki, następnie one przejmują kontrolę nad nami, wpływając i kształtując nasze zachowanie, myśli, emocje. Mogą być pomocne ale i podstępne. Należy pamiętać również o tym, że nawyk nawykowi nie równy - dlatego też nie piszę o nawykach w kategorii dobry/zły - to, że sprawdza się w domu, w innym miejscu może być źle odbierany. Ja np. mam nawyk siadania z podkulonymi nogami na kanapie. Podczas odwiedzin u znajomych, gdy czuję się swobodnie również łapię się na tym, że tak robię - nie zastanawiając się czy takie zachowanie wypada czy nie. Zmieniają się okoliczności, nawyk może nie być pożądanym. Jest to oczywiście dość banalny przykład. Warto wspomnieć również o tym, że nawykowe może być nie tylko zachowanie, ale również myślenie, na skutek wielokrotnego powtarzania określonej myśli. A to może mieć wręcz bardzo niebezpieczne konsekwencje. Błędne przekonania na temat nas samych czy innych ludzi mogą tkwić w nas bardzo długo, pielęgnując wiele negatywnych emocji, co z kolei może doprowadzić nas do zaburzeń psychicznych. Jest to skrajna sytuacja, jednak należy mieć świadomość, że warto w życiu się zatrzymać i zastanowić. Uważność - ostatnimi czasy bardzo modna, ale nie bez powodu. 

JAK POWSTAJE NAWYK?

Aby powstał nawyk potrzebne są trzy zmienne - sytuacja - zachowanie - konsekwencje.  
Przykład: Konsekwencje zachowania (np. jedzenie słodyczy) po sytuacji stresowej (sytuacja) są pożądane (poprawa nastroju, rozładowanie napięcia) to niemal na pewno w przyszłości, gdy pojawi się podobna sytuacja, nastąpi podobne zachowanie. Rozumiecie o co chodzi?  Co zrobić by to zmienić? Tym konkretnym przykładem chciałabym się zająć w następnym poście - bo jak się okazuje, porzucenie słodyczy to na prawdę olbrzymi problem dla wielu osób. 

JAK ZMIENIAĆ NAWYKI ?

Zawsze powtarzam ( sobie i innym ), że zmiana wymaga od nas wykroczenia poza strefę komfortu. Nie zawsze musi kojarzyć się z czymś nie przyjemnym, ale jednak przełamanie schematu, czy też potocznie mówiąc przyzwyczajenia wymaga od nas włożenia wysiłku.

Dlaczego tak ciężki zmienić przyzwyczajenie? Ponieważ jak się okazuje sama chęć zmiany nie jest wystarczająca. Podtrzymujemy nie służące nam nawyki głównie dlatego, że trwanie w nich, mimo negatywnych konsekwencji jest łatwiejsze i wygodniejsze niż próba ich zmiany czy odrzucenia. Ponadto w bardzo krótkiej chwili, sprawiają, że czujemy się lepiej. Strega komfortu to nic innego jak przestrzeń, w której czujemy się bezpiecznie. Musimy przekroczyć jej granicę, by działy się rzeczy magiczne, by zacząć działać i dostrzegać zmianę. Nie jest to łatwe zadanie, ponieważ wymaga ono od nas poświecenia - spokoju, stabilizacji, tego co znane. Poza strefą komfortu czekają na nas rzeczy nowe, nie rzadko budzące niepokój i lęk. Czego się obawiamy? Porażki. Obawiamy się tego, że zmiana się nie uda, że coś pójdzie nie tak mimo naszego poświęcenia.


Jednak to właśnie mierzenie się z tym co nie znane jest dla jednostki najbardziej rozwojowe. Nie zawsze zmiana musi wiązać się z lękiem, a wyjście poza strefę komfortu z ciągłym dyskomfortem. Błędem byłoby oczekiwanie, że za pomocą myślenia życzeniowego nasze życie się zmieni, nie podejmując żadnych prób zmiany. Nasze życie - w naszych rękach, c'nie? Gdy oczekujemy czegoś nowego, musimy zdać sobie sprawę z tego, że mało co w życiu przychodzi od tak sobie. Prawie zawsze jest to efekt naszej pracy, włożonego wysiłku, nasze osobistego zaangażowania w sprawę. To wszystko wiąże się ze zmianą nawykowego myślenia - o rzeczywistości, o sobie, o innych. Aby dany nawyk wystąpił potrzebna jest sytuacja. To ona jest punktem wyjścia i dostarcza informacji, jakie były konsekwencje danego zachowania.

OD CZEGO ZACZĄĆ ZMIANĘ?

Na pewno nie uda się zmienić wszystkiego od razu. Wiem, że tak by było najlepiej, najszybciej i najprościej, ale tutaj nie ma drogi na skróty. Łatwo nie będzie. Chcąc zacząć zmianę powinniśmy zastanowić się nad tym, jakie konsekwencje utrzymują nawyk i starać się je wyeliminować. Co daje mi takie ,a nie inne zachowanie? Jak się czuję? Co to mówi o mnie?  Aby zerwać z danym nawykiem, warto również wyrobić sobie inny - pożądany - który ten stary wymaże. "Podstawową metodą zmiany nawyku jest manipulowanie jego konsekwencjami - nie dopuszczajmy do wystąpienia pożądanych konsekwencji zachowania, sprawiając jednocześnie, by owe konsekwencje pojawiły się po innym zachowaniu"(dr Przemysław Bąbel). Zmieniając jeden nawyk, możemy sprawić, że za nim zmienią się kolejne. Warto zmianę zacząć powoli, od tego co wywołuje w nas jak najmniej stresu czy dyskomfortu. Chcesz rzucić palenie, zacząć biegać, zdrowo się odżywiać, przestać jeść słodycze i poświęcać mniej czasu na facebooka? Zastanów się, jakie małe kroki możesz podjąć ku zmianie - ale nie we wszystkich sytuacjach jednocześnie, bo to zdecydowanie za dużo. Takie rzucanie się na głęboko wodę jest bez sensu. Rodzi niepotrzebną presję i zmniejsza szanse na powodzenie. Warto jest na tym etapie porozmawiać z kimś zaufanym - może być to ktoś z rodziny czy przyjaciół - jak i ktoś profesjonalny - zajmujący się wsparciem psychologicznym. Taka rozmowa pomoże Ci wszystko uporządkować, sprawi, że będziesz bardziej refleksyjny, pozwoli Ci dostrzec Twoje wewnętrzne możliwości, zasoby, ale też ograniczenia. Gdy chcemy zmienić jakiś nawyk musimy być świadomi, przygotowani, działać racjonalnie i rozsądnie. 

Mam dla Ciebie zadanie!

Pomyśl dzisiaj o swoich nawykach. Zastanów się które Ci służą, a które nie. Nazwij je. Pomyśl, jak wpływają na Twoje życie. Czy jesteś z tego zadowolony\a? Co byś zmienił. Nie myśl na razie jak, tylko co - o tym JAK jeszcze porozmawiamy. Zapisz na kartce, schowaj - jeśli chcesz dzisiaj stworzę specjalną tabelę i podeślę Ci na pocztę. Mnie zawsze to pomaga. Zapytaj jak to widzą inni. Zbierz jak najwięcej danych, informacji. To KROK 1. Myślę, że najważniejszy. No to jak?


Źródło:  Charaktery, luty 2017.
Psychologia-spoleczna.pl 

Chcesz być na bieżąco? Kliknij LUBIĘ TO 

piątek, 11 sierpnia 2017

W biblioteczce Jana - ''Pucio uczy się mówić", "Pucio mówi pierwsze słowa"

O tym, że czytanie jest bardzo ważne wie teoretycznie każdy z nas. Niestety statystyki i wyniki badań wciąż szokują - czytelnictwo w Polsce jest na prawdę na niskim poziomie. Nie chcę w tym poście zastanawiać się nad tym, dlaczego tak jest, chociaż mam swoje przemyślenia. Nie rzadko też, rodzice nie widzą potrzeby czytania młodszym dzieciom, argumentując to tym, że przecież one i tak nie wiele z tego są w stanie zrozumieć. Kochani nic bardziej mylnego - według badań czytanie dzieciom na głos buduje późniejsze umiejętności językowe już od 6 miesiąca życia. Nawet jeśli masz wrażenie, że Twoje dziecko nie jest do końca zainteresowane tym co czytasz, nie zniechęcaj się. Jest to bardzo istotne dla jego rozwoju. Warto czytanie osadzić w codzienności - tworząc rytuał - tak jak poranny spacer czy kąpiel przed snem. 

Pomyślałam sobie, że fajnie będzie wprowadzić na blogu cykl poświęcony temu, po jakie książeczki dla najmłodszych warto sięgnąć i dlaczego. Prywatnie zadajecie mi pytania jakie książki polecam, także wychodząc Wam na przeciw dzisiaj dwie propozycje, które bardzo podobają się mojemu synowi i uważam, że jest to pozycja po którą warto sięgnąć.

Pucio opanował internety. Jest jedną z najczęstszych polecanych książek dla najmłodszych dzieci, które przygodę z nauką mówienia mają jeszcze przed sobą, albo ją właśnie zaczynają. Nie jest to pierwsza książka, po którą sięgnęłam jeśli chodzi o czytanie Janowi, jednak obecnie jest to jedna z pozycji, najchętniej ''czytana'' - słuchana przez mojego syna. Jaś sam bierze Pucia pod pachę, a nawet Puciów dwóch i chce by mu opowiadano. Czerpie z tego ogrom radości, nauka przez zabawę :)



Co jest takiego niezwykłego w Puciu?

Pierwsza część - "Pucio uczy się mówić" składa się głównie z wyrażeń dźwiękonaśladowczych. Zanim dziecko zacznie używać słów, posługuje się właśnie wyrażeniami dźwiękonaśladowczymi. Są to krótkie, zrozumiałe i łatwe do powtórzenia i zapamiętania sylaby. I własnie cała zabawa tkwi w powtarzaniu. Fabuła książki jest bardzo prosta, dostosowana do umiejętności i możliwości poznawczych dziecka. W przypadku stymulowania mowy nie chodzi o to by czytać teksty długie, skomplikowane, ale o wspólne pole uwagi i opowiadanie prostymi zdaniami o tym co się dzieje na obrazku. Dodatkowo książka daje bardzo dużo możliwości zaangażowania dziecka w aktywną zabawę. Możemy nie tylko zachęcać dziecko by samo próbowało powtórzyć po nas, ale także prosić o wskazanie konkretnej rzeczy. Jan jest bardzo zainteresowany książką - pokazuje poszczególne elementy, podjął próby powtarzania, chociaż kot to na razie ko, a pies to ał. Ulubioną postacią jest najmłodszy członek rodziny - brat Pucia - Bobo.







Druga część - ''Pucio mówi pierwsze słowa" - jest przeznaczona zarówno dla dzieci młodszych, jak i starszych, oraz tych z opóźnioną mową. Tym razem mamy okazję z wesołą rodzinką spędzić bardzo długi dzień. Druga część bazuje na pierwszych słowach, które pojawiają się w słowniku dziecka. Znajdziemy wiele słów z życia codziennego. Fabuła drugiej części również jest prosta, dostosowana do potrzeb dziecka. Doskonale wpływa na kompetencje językowe i rozwój mowy. Książka w dalszym ciągu aktywizuje do wspólnej zabawy - obserwowania, wskazywania, doświadczania i powtarzania. Dziecko uczy się rozpoznawać i zapamiętywać słowa. Starsze dzieci mogą ćwiczyć umiejętność czytania. My póki co, jesteśmy na etapie przeglądania książki. 

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Kama w telewizji - na pewno dla fejmu!

Kamila pojechała do telewizji. To wszystko pewnie dla większej liczny wyświetleń, obserwatorów i sławy. Ale tak na poważnie? Zacznijmy może od początku, albo od końca - jak kto woli.

Decydując się na założenie bloga i profilu na instagramie godzisz się z tym, że Twoje życie nie będzie już tak "intymne" jak wcześniej. No chyba, że kreujesz się na kogoś kim nie jesteś, wrzucasz notorycznie zdjęcia tego co zjadłaś na śniadanie, nowych kosmetyków czy tez prowadzisz liczne współpracę barterowe. Jeśli prowadzisz bloga o zdrowym stylu życia i jesteś autentyczny w tym co robisz to dzielisz się ze swoimi czytelnikami m.in postępami jakie osiągasz. Pokazujesz zdjęcia sylwetki, planów treningowych, wrzucasz smaczne propozycje diety. Okiej idźmy dalej. Na instagramie uwieczniasz chwile ze swoje życia. Zgoda?

INTYMNOŚĆ 

Teraz zastanówmy się co znaczy słowo intymność. Słownik języka polskiego tłumaczy słowo w następujący sposób: bardzo osobisty charakter czegoś, miłosny, erotyczny charakter czegoś, sprawa bardzo osobista o charakterze erotycznym. Dobrze, poszukajmy innych znaczeń. W słowniku synonimów na pierwszym miejscy wyskakuje erotyzm, erotyka, łóżko Dobrze szukajmy dalej. Ok - w końcu znajduje coś innego. Słowo intymny pochodzi od łacińskiego słowa intimus - wewnętrzny, najgłębszy. Pozostawać w intymnej relacji z drugim człowiekiem to mieć dostęp do najgłębszych pokładów jego osobowości i rozumieć te glebie. Metaforycznie prawda? Dla jednego przekroczeniem intymności będzie pokazanie swojego nagiego ciała, bądź jego poszczególnych elementów w sieci czy w realu, dla innego pokazanie zdjęcia z czasu spędzanego w łóżku z rodzina, dla jeszcze kogoś innego będzie to dzielenie się trudnym doświadczeniem życiowym z innymi. Dla mnie intymne są moje relacje miłosne z moim mężem. Dla mnie intymny był np. poród, dla mnie intymne jest karmienie piersią. Dla mnie przekroczeniem intymności jest pokazanie się w koronkowym biustonoszu na instagramie. Nie robię tego co w moim przekonaniu jest intymne. To co jest intymne trzymam dla siebie, bądź tez maja do tego dostęp nieliczni. Zanim użyjemy jakiegoś słowa zapoznajmy się z jego znaczeniem. Myśli, że pomoże to uniknąć wielu nieporozumień.

Czy rozmowa na temat poronienia jest sprawą intymną? Na pewno osobistą, prywatna- a to oznacza, że odnosi się do konkretnej osoby i dana osoba może sama podjąć decyzję, czy decyduje się o tym mówić czy nie - zdrowsze jest mówienie.  Jeśli o Twojej ciąży wiedza sąsiedzi to już sam fakt bycia w ciąży intymny - tajemniczy nie jest. W kwestii poronienia intymne są dla mnie szczegóły - sam przebieg zdarzenia i to co działo się ze mną potem. Jest to na tyle prywatne, że nie przyszłoby mi do głowy dzielić się tymi szczegółami z obcymi ludźmi, czy co gorsza w telewizji. To zostawiam dla siebie, dla mojej rodziny, najbliższych. Mam wrażenie, że ludzie mający chociaż odrobinę kultury i taktu nie wchodzą w tak osobiste tematy. Istotą wystąpienia w telewizji było opowiedzenie o tym jak psychicznie sobie z tym radzić - bo nie każdy wie. Bo nie każdy wie, że obwinianie partnera o całość zdarzenia nie zawsze wynika z tego, że kobieta tak faktycznie czuje. Wynika to z rozgoryczenia, szukania przyczyny, zagubienia. Wiele par w takiej sytuacji rozstaje się. Wiele kobiet popada w depresje, bo nieświadomie oddala się od bliskich w swoim rozgoryczeniu i smutku. Wiele kobiet popada w nerwicę, część z nich dokona próby samobójczej. Nadal uważasz, że nie warto o tym rozmawiać? Ja wiem, że to trudny temat, nie każdy jest w stanie go udźwignąć emocjonalnie. 

ISTOTA PROBLEMU

Dlatego UŚWIADOMIENIE odgrywa tutaj znaczącą rolę. Wiedząc chociaż trochę na temat mechanizmów kierujących kobietą można uniknąć wielu dodatkowych problemów. Jest to oczywiście tylko przykład. Edukacja powinna dotyczyć również emocji, procesu żałoby czy też sposobów radzenia sobie ze stresem. I tutaj kluczową rolę powinien odgrywać psycholog. Powinien, bo jak się okazuje jedynie 2 na 10 kobiet faktycznie uzyskuje wsparcia psychologicznego. I nie problemem jest brak specjalistów, problemem jest system. To, że dyrektorzy szpitali muszą szukać cięć gdzie się da. Brakuje pieniędzy. Szpital skupia się na tym by ratować życie, o zdrowie psychiczne człowieku zadbaj sobie sam - nie rzadko czekając cztery miesiące na wizytę w poradni zdrowia psychiatrycznego. Jeśli masz pieniądze możesz poszukać pomocy na własną rękę. Ale to też nie jest rozwiązanie. Bo ta pomoc powinna pojawić się jak najszybciej - już na etapie pobytu w szpitalu. Ba! Znacznie wcześniej - w samej sytuacji zagrożenia. O tym mówiłam, to chciałam przekazać.




WYKORZYSTAJ TO MĄDRZE 

Media odgrywają olbrzymią rolę w społeczeństwie. Skąd burza wokół Roberta Lewandowskiego i jego udziału w reklamie Coca-Coli? A no stąd, że jest idiolem wielu młodych ludzi. Z drugiej strony olbrzymi problem otyłości wśród coraz młodszych dzieci. I co sobie taki młody chłopiec myśli? ROBERT LEWANDOWSKI PIJE COCA - COLĘ TO I JA BĘDĘ. I nie przetłumaczy, że to napój mało wartościowy, że to sam cukier, a cukier szkodzi zdrowiu. Reklama to potężna siła, dlatego jeśli mamy jakiś wpływ powinniśmy się głęboko zastanowić jakie może to przynieść konsekwencję.  Ale jak widać dla większej kasy i fejmu ludzie czasami podejmują różne decyzje. I tutaj się zatrzymajmy.

 KAMA DLA FEJMU? Jaki znowu fejm? 

Czy w trakcie programu padło słowo bloger? Nazwa mojego bloga czy też instagrama? Nie. Nie bo tego nie oczekiwałam i nie chciałam. Ja nie poszłam tam po to by się zareklamować, choć miałam niepowtarzalną, być może jedyną w życiu okazje by to zrobić. To, że prawdopodobnie większość by tak postąpiła, nie znaczy, że innymi ludźmi kierują tak płytkie pobudki. Uwierzcie mi na słowo, są na świecie ludzie, którzy robią coś po prostu, bezinteresownie, przede wszystkim nie oczekując korzyści dla siebie. W zasadzie nie oczekując niczego w zamian. Czasami robimy coś z potrzeby serca, dlatego, że spotyka nas coś złego, chcemy pomóc innym, którzy być może są w takiej sytuacji i sobie nie radzą, albo radzą sobie, ale gorzej. Ja zdaję sobie z tego sprawę, że to zaczyna brzmieć patetycznie - bo dość rzadko ma to miejsce w dzisiejszych realiach. Ale jeśli miałam okazję dotrzeć i pomóc choć jednej osobie to było warto. Nie mniej patetyczny jest populizm - żałobę powinno się dłużej nosić w sercu - serio? A to są jakieś ramy czasowe? Wytyczne co do tego ile się powinno, a ile nie powinno? To, że sprawnie funkcjonuje, pracuję, piszę, zajmuję się domem i dzieckiem, uśmiecham się, rozmawiam z ludźmi, wychodzę z domu, że ŻYJĘ - nie znaczy, że zapomniałam. Nikt poza moim mężem nie wie, jak wyglądał pierwszy tydzień po powrocie ze szpitala. To był cholernie trudny proces. Nie mam potrzeby informowania o tym, pisania o tym. Ten kto mnie zna wie, że nie jestem robotem, jestem bardzo wrażliwą,przeżywającą, uczuciową kobietą. Ale z wiekiem przybywa mi tej życiowej mądrości. Takie sytuacje na dobre wpisują się w nas, strata pozostaje w człowieku, ale trzeba pracować nad sobą, rozwijać się, stawiać czoła temu wszystkiemu, trzeba żyć, albo się poddać. Innej recepty nie ma.








sobota, 29 lipca 2017

Cukinia - wartości odżywcze i smaczne propozycje.

Lato to moja ulubiona pora roku. Wpływa na to nie tylko fakt, że jest ciepło i słonecznie, a taki klimat najbardziej mi sprzyja - zarówno pod względem samopoczucia jak i wyglądu. Lato to też okres darów  natury. Wachlarz sezonowych warzyw i owoców jest tak szeroki, że nawet najbardziej wybredna osoba znajdzie coś dla siebie. Mamy to szczęście, że nasza babcia prowadzi swój własny, prywatny ogród, w którym rosną pozbawione chemii warzywa. Nie jestem mega zafiksowaną osobą na ekologii, jednak staram się na co dzień dokonywać mądrych, zdrowych wyborów. Zwłaszcza jeśli chodzi o żywienie dzieci - tutaj nie ma kompromisów. Ma być zdrowo i kropeczka.

Lipiec to czas cukinii. Znajdziemy ją zarówno w warzywnych ogrodach jak i na bzarach. Taką importowaną całym rokiem możecie kupić w markecie, jednak nie jest ona tak świeża i chrupiąca.Cukinie warto pokroić w kostkę i zamrozić.

NIEZWYKŁA CUKINIA
Cukinia jest niskokalorycznym warzywem, średnio ważącym około 600 gramów. Ma ona niski indeks glikemiczny, dlatego zalecana jest w diecie cukrzycowej. Nic więc dziwnego, że stanowi podstawę zdrowej diety, gdyż bogata jest w wiele ważnych składników odżywczych. Do tego jest warzywem wszechstronnym - można ją gotować, piec, smażyć, grillować, dusić, panierować, robić przetwory czy jeść na surowo (odmianę zieloną, nie żółtą). Pomysłów na wykorzystanie cukinii jest nieskończenie wiele. Jest ona jednym z pierwszych warzyw podawanych w trakcie rozszerzania diety niemowlakowi, ponieważ nie ma ona właściwości alergizujących. Dodatkowo nie odkładają się w niej metale ciężkie. 

WARTOŚCI ODŻYWCZE

Cukinia jest doskonałym źródłem witamin z grupy B ( niezbędnych w ciąży ) C,K oraz karotenu czyli prowitaminy A. Dodatkowo zawiera ona dużo wapnia i potasu, a także cynku, manganu, miedzi, magnezu. Dzięki tym wartościom odżywczym spożywanie cukinii pozytywnie wpływa na kondycję włosów, skóry i paznokci, wspomaga układ nerwowy, narząd wzroku, wzmacnia krzepliwość krwi, ma działanie antyoksydacyjne. Zawarty w niej kwas foliowy jest niezbędny dla prawidłowego rozwoju płodu. Dodatkowo cukinia jest dobrym źródłem błonnika, co wpływa na perystaltykę jelit i przeciwdziała zaparciom. Należy wspomnieć również o tym, że cukinia jest warzywem lekkostrawnym, delikatnym, nie drażni śluzówki żołądka i jelit co sprawia, że jest idealnym produktem dla osób po zatruciach pokarmowych i dla tych, którzy cierpią na problemy trawienne. Wykazuje ona również lekkie działanie moczopędne więc jest doskonała dla osób, które zmagają się z obrzękami, nadciśnieniem tętniczym czy nadwagą. Nie powinny jej natomiast stosować osoby u których występują biegunki, problemy z wrzodami, przewlekłe problemy z nerkami.

CUKINIA A ODCHUDZANIE

Jak wspomniałam wyżej, cukinia jest warzywem niskokalorycznym. 100 gram to zaledwie 17 - 20 kcal. Cała cukinia, ważąca średnio 600 gramów zawiera około 100- 120 kalorii. Dodatkowo zawiera ona dużo wody. Idealnie komponuje się z innymi smakami i daniami. Ma ona również właściwości odkwaszające, wspomaga zatem równowagę kwasowo- zasadową co jest niezmiernie istotne dla osób z nadwagą i otyłych. Cukinia wykorzystywana jest również jako składnik słodkich wypieków - sama nie miałam jeszcze okazji spróbować jej w tym wydaniu, ale myślę, że w tym sezonie to nadrobimy. Chcąc aby dieta była kolorowa i różnorodna, nie zapominajmy o cukinii :)


SMACZNE PROPOZYCJE Z CUKINIĄ

 Placki z cukinii z dipem czosnkowym


Pieczone warzywa 

 Ryż z tym co było w lodówce w sosie pomidorowym :)

Placki w wersji bez soli dla Jasia 

Jak już jesteśmy w temacie placków, to dzisiaj propozycja wytrawna.

Przepis na placki z cukinią i porem